Początek naszej hodowli

Witam i zarazem dziękuję za zainteresowanie moją stroną i hodowlą.

W zasadzie ta strona powinna chyba powstać później, gdy będzie można pochwalić się osiągnięciami, opisać historię powstania i rozwoju mojej małej hodowli. No, ale cóż… skoro zabrałam się za to już teraz, muszę dzielnie stawić czoła wyzwaniu. Tak więc w tej chwili będę zamieszczać tu informacje o swoich bieżących poczynaniach a w miarę upływu czasu zmienię to wszystko w „rys historyczny”.

Na początek trochę danych „biurokratycznych”. Przydomek „Domi Pearl” został zarejestrowany przez FCI pod numerem 91/06 w dniu 24.02.2006r.i właściwie można by powiedzieć, że wtedy właśnie powstała hodowla. Pierwszą suką hodowlaną została dnia 29.11.2006 Yolka Accord rasy owczarek niemiecki, natomiast KAMA Białe Wzgórza rasy biały owczarek szwajcarski czeka obecnie na osiągnięcie wieku, w którym będzie można rozpocząć starania o ten zaszczyt. Dla cierpliwych i ciekawych zmagań, jakim musi sprostać szaleniec podejmujący decyzję o założeniu hodowli polecam lekturę regulaminu:
http://www.test.zkwp.pl – Regulamin hodowli psow rasowych
http://www.test.zkwp.pl – Dodatkowe wymogi hodowlane

Oczywiście nie narzekam, w końcu jest to realizacja moich odwiecznych marzeń o tym, aby zajmować się zwierzętami…

Jak daleko sięgnę pamięcią, zawsze miałam bliski kontakt ze zwierzętami. Jako małe dziecko musiałam wygłaskać każdego napotkanego psiaka bez względu na to czy był brudny, zapchlony, bez oka …każdy bez wyjątku był najpiękniejszy i godny mojej uwagi. W miarę jak rosłam i poszłam do szkoły zdałam sobie sprawę z tego, że samym głaskaniem tym bidulkom w kosmatych futerkach nie pomogę i ulgi nie przyniosę, zaczęłam, więc je dokarmiać. Co rano dziarsko pakowałam coraz to większą torbę z kanapkami „ do szkoły”, mama cieszyła się że córeczka ma taki apetyt, a ja kroczyłam ulicą i rozglądałam się za coraz to liczniejszą grupką moich „podopiecznych”… ech dziecięca naiwność…. Dopiero po kilku miesiącach, gdy dostałam porządną burę o d właściciela jednego z „moich biedactw” tak się wystraszyłam, że zaprzestałam swojej wielkiej „misji”. Pierwszego własnego psa miałam już jako osoba dorosła i samodzielna. Był nim piękny bokser uratowany przed uśpieniem. Pies odwdzięczył mi się bezgraniczną miłością i oddaniem…. Ale niestety, chore nerki nie dały mu długo pożyć. Potem przyszedł czas na kudłatą suczkę, która miała być „owczarkiem niemieckim”. Okazała się wielkim kudłatym kundlem, ale była naprawdę kochana. Przeżyła ze mną 13 lat. W tym czasie założyłam rodzinę. Razem z mężem przeprowadziliśmy się na wieś do dużego domu z ogromnym podwórkiem … no i teraz dopiero mogę w pełni zrealizować wszystkie swoje marzenia związane z posiadaniem dowolnej ilości zwierząt (obecnie mieszkają z nami 3 psy i 3 koty). Zapadła decyzja z którą reszta rodziny mogła się tylko pogodzić… POSTANOWIŁAM… HODUJĘ PSY.

Co do wyboru rasy, nie miałam żadnych wątpliwości: OWCZAREK NIEMIECKI – to uosobienie wszystkich psich zalet, piękny, wierny, niewiarygodnie inteligentny etc…etc 19 grudnia 2004 roku przybyła do naszego domu YOLKA Accord, czarna podpalana suczka o bystrym spojrzeniu. Moją miłość zdążyła sobie zaskarbić od pierwszego wejrzenia a w ciągu najbliższych pięciu minut pokochały ją moje córki. Jedynie mąż, jako twardy facet i realista opierał się trochę dłużej jej wdziękom, ale w końcu i on skapitulował. Kochamy ją wszyscy, stała się pełnoprawnym członkiem naszej rodziny. Razem wyjeżdżamy na wczasy, chodzimy na spacery, oglądamy telewizję. Jedynie jemy i śpimy oddzielnie. Gdyby nie twarda postawa mego mężczyzny, kto wie… może talerze i łóżko też byłoby wspólne, ale na szczęście jest ktoś, kto skutecznie stopuje moje bezgraniczne uwielbienie dla czworonogów.

Gdy tak moja YOLKA pięknie rosła, rozwijała się, uczestniczyła w coraz to nowych szkoleniach, natknęłam się na artykuł pt. „Duży biały pies” opisujący młodą rasę – BIAŁY OWCZAREK SZWAJCARSKI. Zafascynowała mnie uroda tych psów, zaczęłam szperać w internecie szukając więcej informacji na temat rasy, no i oczywiście szukałam suczki do kupienia. Podstawowym warunkiem było to, że musi być krótkowłosa i nie mieć wad, które uniemożliwiłyby użycie jej do hodowli. Tak trafiłam na moją następną pupilkę o imieniu KAMA Białe Wzgórza.

Suczki rosną, rozwijają się, zdobywają coraz to nowe umiejętności, a ja razem z nimi. Uczymy się siebie nawzajem. Obserwuję wiele podobieństw i różnic wynikających z rasy i usposobienia. Staram się poznać moje psy jak najlepiej i wiem już teraz, że można przeczytać całą literaturę im poświęconą a i tak będą one nas zaskakiwać. Dopiero codzienne obcowanie z nimi, rozmowa doświadczonymi właścicielami, hodowcami i szkoleniowcami pozwala lepiej zrozumieć ich zachowania, emocje, potrzeby.

Jak to wszystko potoczy się dalej nie wiadomo w końcu takie przedsięwzięcie to „operacja na żywym organizmie”, ale ja jestem optymistką. Wiem, że nawet jeśli nie odniosę wybitnych sukcesów hodowlanych, będę miała masę satysfakcji z realizacji marzeń, a już samo przebywanie z psami odczuwanie ich wdzięczności za opiekę i bezwarunkowa psia miłość jest dostateczną nagrodą za trud włożony w ich wychowanie.

Zamknij